Państwo Grykowie, małżeństwo z 32-letnim stażem, jak co niedzielę robią zakupy w supermarkecie. Suną leniwie pomiędzy regałami. Przechodząc obok działu z nabiałem, Pani Gryka, przerywa nagle ciszę, od niechcenia rzucając: - “A wiesz, wczoraj na Majówce przed kapliczką, spotkałam Kowalską. Później razem wracałyśmy spacerkiem do domu. Byłyśmy już prawie na zakręcie, kiedy dojrzała nas Józia Nowak, która akurat sadziła kwiatki na skalniaku i zawołała nas do siebie. Niespecjalnie miałyśmy ochotę z nią rozmawiać, cały czas pamietając o tym, że doniosła na Rysia Kowalskich do księdza, że pracuje w niedzielę. Chociaż oficjalnie ksiądz tego nie potwierdził, że to ona… no, ale sam powiedz, któż inny mógł to zrobić?! Ale, o czym to ja chciałam…? Ach, tak, Józia Nowak… . Zaprosiła nas do stolika pod altanką. Czy wiedziałeś, że zrobili sobie altankę? Oczywiście, że nie wiedziałeś, Ciebie wogóle nie interesuje co się dzieje u sąsiadów! Ale co tam altanka! Rozejrzałam się dookoła, przy domu zrobili sobie plac, cały z kostki brukowej. Alejki prowadzące do ogrodu, również ułożone z kostki brukowej, i także podjazd do garażu. Oniemiałam, tak pięknie to było zaaranżowane! Stasiu, zróbmy sobie także plac z kostki brukowej przed domem!”.
- “Co? przecież układanie kostki brukowej w Tarnowie musi sporo kosztować!” - odrzekł, nie zastanawiając się dużo.
- “Ach tak!? Jak zawsze chcesz oszczędzać, żyjemy jak nędzarze, ludzie się z nas śmieją, wstyd wyjść z domu”
- “Ależ Żabko, przecież niedalej jak tydzień temu, mówiłaś że Kowalska chwaliła naszą nową elewację na domu i zachwycała się nowym samochodem?”
- ” Ja chcę, żebyśmy mieszkali jak ludzie, ale Ty… Ty nie. A mamusia dobrze radziła…. Nie wychodź za niego, bo będziesz kiedyś żałować… Mogłam wyjść za mąż Franka Sołtysa. Tak, miał dużą gospodarkę, traktor, chodowlę krów….”
- “Doskonale byś się z tymi krowami komponowała” - pomyślał
-”…. Franek też ma teraz przed domem plac z kostki brukowej, a jego brat ma firmę, której działalnością jest brukarstwo… Ale nie… ja nie słuchałam, wyszłam za ciebie, a ty do niczego się nie nadajesz, Ty nic nie umiesz…..”. Wypowiadając te ostatnie słowa,sięgnęłapo mąkę z dolnej półki. W tym momecie, przyszedł Gryce do głowy szatański pomysł, aby zrzucić na żonę cały regał z mąką, po czym, jakby resztką sił błagała “Stasiu, ocal”, cisnąć w nią słoikiem ogórków konserwowych, z przeciwnego regału…
-” Hej, tarasujesz przejście, nie widzisz, przesuń się, bo ludzie chąc przejść” - wyrwało go z zamyślenia tak jak i kuśtyk który dostał w bok.
- “O czym to ja… ach tak kostka brukowa przed domem…. bo Ty…”
- “Dobrze Kochanie, ułożymy przed domem plac z kostki brukowej” - powiedział cicho, wtrącając się w zdanie żonie.
- “Ach, jak się cieszę, już widzę minę Nowakowej!”- zaszczebiotała, wrzucając jednocześnie do koszyka dwa opakowania mięsa mielonego.
Po tygodniu przed domem Gryków ułożony był okazały plac z kostki brukowej, a także droga dojazdowa i parking na cztery samochody za, a w ogrodzie ścieżki z kostki brukowej.
Adres do firmy brata o nazwie “Usługi brukarskie Tarnów”, podał Gryce Franek Sołtys. Gryka był zadowolony, ekipa uwinęła się szybko, nie nabrudzili, a nawet jeszcze doradzili w doborze odpowiedniej kostki brukowej i aranżacji terenu. Tanio też policzyli za elementy małej architektury jak palisady i gazony. Układanie kostki brukowej nie było też wcale drogie, jak na początku mogło się wydawać. Ale cóż tam pieniądze… przecież nie słyszeć gderania żony - bezcenne.

4,325 Views

Possibly related: